fbpx
Zdrowie Psychiczne

Jak radzić sobie z negatywnymi emocjami u dziecka?

negatywne emocje u dziecka
Fot. RODNAE Productions

Temat, którym zwykle zajmują się psychologowie, jest bardzo bliski każdej mamie i każdemu nauczycielowi klas młodszych oraz przedszkola. Niejednokrotnie jesteśmy świadkami niepohamowanego wybuchu złości u dziecka, zrzucania podręczników z ławek, bójek po przegranym meczu czy wybuchów płaczu z bezsilności, np. po otrzymaniu słabszej oceny.

A w domu: rozrzucanie zabawek, kopanie przedmiotów, czasem nawet uderzanie głową w podłogę czy ścianę, kopanie mamy, rzucanie się na podłogę w sklepie… Znamy to? Myślę, że tak. Niestety, takie obrazy widzimy dość często i są one – uwaga! – przejawem ogromnych emocji, z którymi dziecko nie umie sobie poradzić. Nie są to objawy złośliwości!

Aby w ogóle podjąć temat rozładowania emocji należy określić, czym są emocje?

Emocje to stan znacznego poruszenia umysłu. Charakteryzują się tym, że pojawiają się nagle i zawsze łączą się z pobudzeniem somatycznym; mogą osiągnąć dużą intensywność, ale są przejściowe. Naukowcy mówią, że nie ma złych emocji. I to prawda. Emocje po prostu są, pojawiają się nagle wraz z silnymi bodźcami.

Rodzaje emocji

Zakres możliwych emocji jest naprawdę duży – z tego względu najprościej będzie je wymienić, grupując w pewne kategorie:

  • emocje związane ze strachem: niepokój, przerażenie, onieśmielenie;
  • emocje związane z radością: szczęście, rozkosz, satysfakcja czy duma;
  • emocje związane z miłością: akceptacja, ufność, uwielbienie;
  • emocje związane ze zdziwieniem: zdumienie, oszołomienie;
  • emocje związane ze wstydem: zażenowanie, wyrzuty sumienia, upokorzenie;
  • emocje związane ze smutkiem: przygnębienie, żal;
  • emocje związane ze złością: gniew, wściekłość, irytacja, frustracja.


Prawda jest jednak taka, że ani powyższy, ani żaden inny podział emocji nie jest doskonały – możliwe stany emocjonalne przenikają się i chociażby żal może być powiązany zarówno z miłością, jak i ze smutkiem.

Emocje towarzyszą człowiekowi od najmłodszych lat. Ich odczuwanie wiąże się bezpośrednio z reakcją organizmu, zachowaniem. Gdy idziemy sami ciemną ulicą np. między garażami i nagle słyszymy podejrzany szelest… Czujemy strach, oddech i puls przyspieszają, całe ciało sztywnieje, jesteśmy gotowi natychmiast do ucieczki. Biegniemy wówczas, tak jak nigdy w życiu. Całe ciało jest strachem.

Natomiast, gdy sytuacja jest inna… Mamy ważne spotkanie, a potem musimy jeszcze wstąpić do biura po dokumenty i odwieźć je do banku. Niestety wszystko się przeciąga, już przy końcu nie jesteśmy obecni na spotkaniu, lecz co chwila zerkamy na zegarek. Czas się kurczy. Po spotkaniu wybiegamy z biura, wsiadamy do samochodu, auto nie odpala… A czas płynie. Zapaliło, uf… jedziemy. Na stopie zatrzymujemy się, auto gaśnie, a z tyłu już niecierpliwi kierowcy używają klaksonów. Co czujesz? Wściekłość czy już furię, bezsilność? Kobieta czasem z nerwów wybuchnie płaczem, panowie, kopną w oponę, nawrzeszczą na innych kierowców – są tak wściekli, że lepiej nie wchodzić im w drogę. 

Tak naprawdę te emocje nie pomogą w niczym, nadal nie zdążymy po dokumenty do biura ani do banku, nie wpłyną też na zepsuty samochód. No właśnie, jesteśmy dorosłymi ludźmi, a czasem każdemu zdarzy się tak, że to emocje zarządzają nami i często rykoszetem „obrywają” osoby przypadkowe, niewinne: żona, dziecko, mąż, które chcą nam pomóc i wyciszyć emocje.

A dziecko? Zupełnie nie wie, co się z nim dzieje, nie wie, co zrobić, gdy po raz dziesiąty skupia się i wkłada puzzel na miejsce, a on nie chce wejść. Gdy na meczu dał z siebie wszystko, a jego drużyna przegrała i czuje smak porażki. A gdy podejdzie zawodnik z przeciwnej drużyny i powie: “Patałachy!”? Co ma zrobić? Trudno odejść, uśmiechnąć się i powiedzieć, że to tylko gra. Najprościej rzucić się z pięściami… 

To wszystko emocje. Jest ich szeroki wachlarz, pojawiają się wraz z różnymi sytuacjami, potrafią niszczyć, ale też budować i rozczulać. Co gdy tata kolejny już raz obiecuje, że wyjdziemy pokopać w piłkę i nie dotrzymuje słowa? Płacz miesza się z żalem i bezradnością. Trudno nam zaakceptować, że dziecko ma prawo do swoich uczuć, a jeszcze trudniej wczuć się w jego położenie. Toteż zazwyczaj tego nie robimy i przekonujemy dziecko, że nic się nie stało, odwracamy uwagę, czasem snujemy długie wywody, że maluch nie powinien w zasadzie odczuwać tego, co właśnie czuje.

Dziecięcy bałagan uczuć w wieku 2-3 lat

Małe dziecko żyje w plątaninie niezrozumiałych dla siebie, bardzo silnych emocji. Dwulatek i trzylatek nie umie jeszcze nad nimi panować, to one panują nad nim. Łatwo przechodzi od śmiechu do łez i odwrotnie. W dodatku właśnie w tym okresie życia małego człowieka pojawiają się nowe, nieznane dotychczas uczucia – duma, wstyd, poczucie winy, zazdrość i zakłopotanie. I choć dziecko dość często je teraz odczuwa, jeszcze przez kilka lat nie będzie w stanie w pełni zdawać sobie z tego sprawy, a tym bardziej o nich mówić ani też nazwać. 

Jednak emocje muszą gdzieś znaleźć ujście. Ponieważ dzieci potrafią o nich powiedzieć, znajdują inne sposoby na uwolnienie się od napięcia – obgryzają paznokcie, ssą kciuk, biją misia, zaczynają ponownie się moczyć, kopią meble. Czasem objawy emocjonalnego napięcia przyjmują postać dolegliwości fizycznych – bardzo częste są sytuacje, kiedy lęk przed pójściem do przedszkola powoduje bóle brzuszka, biegunkę, a nawet wysoką gorączkę.

Jak sobie radzić z emocjami dziecka?

Przekonując dziecko, że nie powinien czuć tego, co czuje, mówiąc np.: „przecież nic się nie stało”, „nie przejmuj się tak”, „robisz histerię bez powodu”, „mówisz tak, bo jesteś zmęczony” itp., wprowadzamy jeszcze większe zamieszanie. I choć ta metoda zazwyczaj jeszcze bardziej wytrąca dziecko z równowagi, dorośli tkwią przy niej uparcie i powtarzają jak mantrę. Podobnie jak przy wyjaśnieniach i tłumaczeniach, które wzbudzają tym większy protest, im są dłuższe i zawiłe.

Trudno nam porzucić dawny sposób rozmawiania z naszymi pociechami, bo tak samo traktowali nas nasi rodzice. Warto jednak podjąć taką próbę, by pomóc dziecku i samym sobie. Czasem wystarczy po prostu pokazać mu, że je naprawdę słuchamy i zaakceptować jego uczucia słowami: „Wiesz, rozumiem, co czujesz”.

Zacznij też obserwować dziecko w trudnych dla niego sytuacjach i zastanów się, co może czuć – jest mu przykro, jest rozzłoszczony, zawiedziony, rozczarowany, tęskni, boi się, ma wątpliwości, pretensje, żal? Nie bój się, że głośno nazywając te uczucia, pogorszysz sprawę. Opowiedz o tym, co widzisz w zachowaniu dziecka („Widzę, że masz bardzo zmartwioną minkę, a w oczach zbierają ci się łezki”) i określ uczucia, których ono może doznawać („Jest ci bardzo smutno, bo chłopczyk zabrał ci zabawkę? To bardzo przykre. Musisz być teraz naprawdę rozżalona”). Nie przestawaj na jednym zdaniu. Często trzeba je powtórzyć wiele razy, by odniosły skutek. Nie zawsze zapobiegają one krzykom lub łzom, zawsze jednak dają dziecku poczucie, że „mama (lub tata) jest po mojej stronie”, że mnie rozumie. A to bardzo wiele.

Tłumienie złości szkodzi dziecku

O ile rodzicom łatwo przychodzi zaakceptowanie np. smutku czy żalu, o tyle mają duży kłopot z dziecięcą złością. „Przestań się wściekać!”, „Zachowujesz się okropnie”, „W tej chwili uspokój się!” – to tylko niektóre zdania pokazujące, że nie dajemy dziecku prawa do przeżywania złości. Nie zdajemy sobie sprawy, że tłumienie tak silnych emocji zwiększa np. wydzielanie adrenaliny, która obniża odporność, zaburza funkcjonowanie pamięci, hamuje uczenie się. Ponadto poskramiając dziecięcą złość, nie dajemy dziecku szansy nauczyć się ją kontrolować. W efekcie będzie wybuchać w nieadekwatnych sytuacjach i z nieuzasadnioną siłą.

Akceptuj uczucia dziecka, nie zachowanie

Ponieważ gniew musi gdzieś znaleźć ujście, zaakceptuj to, że twoje dziecko tupie nogami, krzyczy i rzuca się na ziemię, ale nie pozwalaj, by wyrządzał komuś krzywdę. Spokojnie (to ważne!), ale stanowczo powiedz: „Widzę, że jesteś teraz bardzo rozgniewany (lepiej nie używać słowa „zły”, zwłaszcza w odniesieniu do małych dzieci, gdyż maluchy odczytują to jako opis swojej osoby, a nie tylko ulotnej emocji), ale nie wolno ci mnie bić”.

Jeśli dziecięca histeria wyprowadza cię z równowagi, możesz wyjść z pokoju, mówiąc: „Słyszę, że chcesz sobie teraz pokrzyczeć, bo jesteś bardzo rozzłoszczony. Możesz się pozłościć w swoim pokoju, a ja wyjdę do kuchni, bo mnie bolą uszy. Jak już skończysz krzyczeć, to będziemy się bawić, zgoda?”. Ta metoda bywa bardzo skuteczna, badania bowiem pokazują, że natarczywe uspokajanie rozgniewanego dziecka przedłuża tylko płacz i krzyk.

Pokazuj dziecku, co czują inni

Między 2-3 a 5 rokiem życia dziecko nabiera dużej biegłości w rozumieniu uczuć innych i wywieraniu na nie wpływu – dodaje odwagi przestraszonemu misiowi, pociesza smutną mamę, droczy się z tatą. Warto wspierać je w tej umiejętności, bo dzięki temu nie tylko może nawiązywać głębsze relacje z innymi, ale także lepiej rozumie swoje własne emocje i uczy się je kontrolować.

Nazywaj więc uczucia, które malują się na twarzy innych, i wskazuj na ich możliwą przyczynę, np.: „Ania jest smutna, bo nie pozwoliłeś jej pobawić się swoimi klockami”. Bawiąc się lalkami i misiami, mów, co czują zabawki w różnych sytuacjach. A gdy wracasz zmęczona z pracy i dziecko ciągnie cię do zabawy, nie bój się powiedzieć: „Miałam ciężki dzień i jest bardzo zmęczona. Jak odpocznę, to się pobawimy”.

Czego nigdy nie robić

  1. Gdy dziecko się wścieka, kopie, płacze, nigdy nie szarp go, nie bij, nie wrzeszcz i nie tarmoś go. Zwykle to TWOJA bezradność, gniew i frustracja, z którymi sobie nie radzisz, doprowadzają  cię do takich reakcji. Jeśli już nie wytrzymujesz, odejdź od dziecka, wyjdź z pokoju, przejdź do innej części sklepu. Powiedz, że gdy dziecko uspokoi się – czekasz na niego obok.
  2. Jeśli zdarzyło ci się, że jednak dziecko otrzymało klapsa, a ty czujesz wstyd i głupio ci, że dałaś się ponieść emocjom, porozmawiaj z pociechą, wyjaśnij, że w tobie też buzowały emocje. Nigdy jednak nie kupuj dziecku prezentów, które w twoim odczuciu pozwolą zapomnieć o twoim zachowaniu. Tak niestety nie będzie. Dziecko świetnie zapamięta sytuację i następnym razem będzie wrzeszczało tak długo, aż znów dostanie klapsa, a następnie otrzyma prezent.
  3. Nigdy nie wszczynaj kłótni, nie podejmuj decyzji, nie dyskutuj, gdy jesteś zdenerwowana czy nawet wściekła. Odczekaj, zanim zaczniesz krzyczeć na dziecko, męża, koleżankę. Złość jest złym doradcą – będziesz żałowała swoich słów. Niestety to, co już powiedziane, nie będzie wymazane.
  4. Jeśli twoje dziecko często złości się i rzuca zabawkami, kopie, uderza głową o podłogę, nigdy nie zostawiaj w pobliżu jego zabawy przedmiotów, które mogą zranić złośnika: butelek, dużych drewnianych kloców, narzędzi męża, przedmiotów ostrych, które w szale mogą zranić dziecko lub zrobić krzywdę domownikom.
  5. Gdy dziecko długo płacze ze złości czy bezsilności wyjaśnij mu, że rozumiesz jego uczucia, jednak nigdy nie twórz kilkuminutowych wywodów. Dziecko będzie bardziej płakało. Daj mu czas na uspokojenie i wyciszenie. Wyjdź z pokoju. Później będzie czas na rozmowy, przepraszanie i przytulanie. Jeśli jest to dziecko starsze, jemu też jest głupio, że tak się zachowało – wstydzi się. Daj mu trochę czasu.
  6. Nigdy nie porównuj swojego dziecka do grzecznego kuzyna czy koleżanki. Dziecko nie panuje nad własnymi emocjami i w taki sposób odreagowuje. Po prostu dopiero uczy się kontrolować swoje wybuchy.

Pamiętaj!

Emocje są naturalne i potrzebne, pokazują wrażliwość dziecka.

Tłumacz, wyjaśniaj i przytulaj, jednak nie pozwól, by dziecko krzywdziło innych i siebie.

Wyjaśnij, że jeśli dziecko jest czymś zdenerwowane, powinno odłożyć zabawkę, przejść się, drzeć stare gazety na strzępy, policzyć do stu, poboksować materac, wyjść na podwórze i pobiegać, odejść od kolegi, który go denerwuje. Nauczyć ignorowania zaczepek słownych, by nie doszło do bójki.    

To trudne, jeśli ty się złościsz i nie kontrolujesz swoich emocji, łatwe, gdy wczujesz się w rolę malucha.

Jolanta Bluj

Jolanta Bluj

Wieloletnia nauczycielka dzieci klas młodszych. Poszukiwaczka nowych rozwiązań
edukacyjnych zarówno w IT, jak i w sztuce. Zwolenniczka wykorzystywania metod efektywnego i
aktywnego nauczania.