fbpx
Czas wolny

Mała ojczyzna ratunkiem w czasach wielkiej pandemii

nowa huta

Pandemia ograniczyła nam możliwość spędzania czasu z najbliższymi, podróżowania oraz swobodnego korzystania z oferty gastronomicznej oraz sieci handlowych. Czy można w tym szaleństwie znaleźć metodę na zachowanie normalności, która pozwoli nam zniwelować skutki aktualnej sytuacji dla nas i najbliższego otoczenia? Moim zdaniem można. Wystarczy skupić się na swojej małej ojczyźnie i poświęcić jej więcej uwagi.

Zanim przejdziemy do działania, skupmy się na definicji. Mała ojczyzna to miejsce, niewielka przestrzeń, z którą jesteśmy najbardziej emocjonalnie związani. To tutaj rodziły się nasze przyjaźnie, tutaj przeżywaliśmy pierwsze miłości i to tutaj poznaliśmy smak rozczarowania oraz porażki. To taki nasz środek świata! I do eksplorowania tego środka chciałabym Was dzisiaj zaprosić.

Kierując to zaproszenie, nieelegancko byłoby nie wspomnieć, że sama jestem dumną nowohucianką, poprawiającą z subtelnością maniaka wszystkich znajomych, którzy jadą “na Hutę”. To humorystycznie. Mówiąc bardziej poważnie, ja po prostu uwielbiam to miejsce, jego historię, mieszkańców. Kocham szarość bloków i to, że ukryte są niejako w dwóch zbrojach. Jedną stanowią zabudowy osiedla z wielkimi bramami. Drugą buchająca z każdego zakątka zieleń, w której nietrudno odnaleźć ćwierkające ptaki, buszujące wiewiórki i przede wszystkim spokój.

Nieustannie zachwycam się trzepakami, będącymi kiedyś centrum życia społecznego, dzisiaj zapomnianymi świadkami tych nieprawdopodobnych historii i dziecięcych gier. Kocham neon na Teatrze Ludowym i pobliski czołg, który stanowił dla mnie niegdyś plac zabaw, a nieco później tło do zdjęć z przyjaciółkami. I fontannę delfina, i łąki nowohuckie, na których zgubiłam się kiedyś z jednym z moich szkolnych kolegów, dzisiaj niezwykle uzdolnionym muzykiem. Dobra! Dość tych wspomnień! Wystarczy rzec, że wiem, o czym mówię, jeśli chodzi o miłość do swojej małej ojczyzny.

Miłość ta, głównie spowodowana uniesieniami serca, wspomnieniami i emocjami, wymaga jednak zadbania także o aspekt zrozumienia i tutaj w grę wchodzą historie, daty, ludzie, którzy Hutę dla nas zbudowali. Staram się być na bieżąco ze wszystkim, jednak faktem jest, że nigdy wcześniej nie mogłam poświęcić temu tyle czasu, co w pandemii. To właśnie jej ograniczenia i izolacja w domu stały się szansą na to, żeby swoja okolicę lepiej poznać i czuć się z nią coraz bardziej zintegrowanym. 

Chcielibyście poczuć coś podobnego? Dostrzec, że miejsce, w którym jesteście jest właściwe, jedyne i wyjątkowe? Nic prostszego! 

Spaceruj!

Spacer to zawsze dobry początek. To doskonała aktywność dla każdego, która poprzez swoje tempo pozwala prawdziwie doświadczyć przestrzeni, w której jesteśmy. Wyjdź zatem na zewnątrz bez telefonu w ręce, bez słuchawek, i chłoń! Zerknij na swój blok, jego architekturę, kolor, materiał, z którego jest zrobiony. Pomyśl o sąsiadach, o ławkach, drzewach, placach, ulicach, sklepach, dachach o wszystkim tym, co dookoła, co widujesz codziennie, przemykając w pośpiechu. O tym, na co w tym pośpiechu nie zwracasz uwagi, a co dzisiaj może stanowić źródło powrotu do harmonii i zniwelowaniu napięcia. Spaceruj powoli, uśmiechaj się i oddychaj głęboko!

Słuchaj!

Miejskie bloki pełne są ludzi, którzy gotowi są za uśmiech, chwilę uwagi i życzliwą rozmowę opowiedzieć nam swoje najcenniejsze historię. Jeśli masz to szczęście, że obok Ciebie mieszka osoba starsza, senior, spróbuj zachęcić go do rozmowy. A ta, oczywiście przy zachowaniu dystansu fizycznego, może zostawić Cię z głową pełną fantastycznych opowieści o tym, jak żyło się w tym miejscu kilkanaście lat temu, jak je budowano itd. Magia rozmowy w czystej postaci. Ja, dla przykładu, w ten sposób dowiedziałam się kiedyś o tym, że drzewo, które rośnie tuż przed moim oknem i kwitnie pięknie podczas każdej wiosny, zostało przywiezione przez moją nieżyjącą już niestety sąsiadkę, budowniczą Nowej Huty, z jej domu rodzinnego i miało stanowić symbol tego opuszczonego domu właśnie. Taki talizman, który jej pozwalał czuć się w powstającej wówczas Nowej Hucie jak w domu. 

PS Poszukaj też ciekawych podcastów dostępnych choćby na Spotify. O Nowej Hucie jest kilka bardzo ciekawych przygotowanych przez Radio RMF FM. Polecam!

Czytaj!

Nie siedzę w temacie wszystkich dzielnic Krakowa, ale wiem, że o Nowej Hucie wydano przynajmniej kilkanaście bardzo ciekawych pozycji książkowych. Poszperaj w internecie, udaj się do pobliskiej biblioteki (w formie online też się liczy), oddziału muzeum czy domu kultury, by dowiedzieć się więcej o pozycjach książkowych, które być może skrywają kolejne nieodkryte fakty. Czytając je, nie tylko wzbogacisz wiedzę, poznasz ciekawostki, którymi po pandemii zaskoczysz znajomych przy stole, ale także, a może przede wszystkim, oderwiesz swoje myśli od szarej pandemicznej rzeczywistości. Nie ma nic lepszego niż zatopić się w świecie literatury! Ja, dzięki jednej z takich lektur, nabrałam przekonania graniczącego z pewnością, że blok, w którym mieszkam, został zbudowany z cegieł przywiezionych z Wrocławia, zniszczonego w czasie wojny. Czy to nie jest super odkrycie?

Wspieraj!

Kiedy już zdobędziesz pewność, że miejsce, w którym żyjesz jest wyjątkowe i cenne, warto zastanowić się nad tym, jak jako jego mieszkaniec możesz je wesprzeć w tej trudnej sytuacji. Działanie to zawsze konkret, zatem do nich w tej sekcji przechodzimy. 

Zrób listę kawiarni, restauracji, które możesz odwiedzić lub do których możesz zatelefonować, by zamówić jedzenie na wynos. Potrzebujesz kwiatów? Zamów je z pobliskiej kwiaciarni. Twoje ulubione buty zostały nadszarpnięte zębem czasu? Oddaj je w ręce lokalnego szewca, który sprawi, że odzyskają dawny blask. 

Wydawaj pieniądze lokalnie, wspierając tym samym okoliczne biznesy i swoich sąsiadów, którzy je prowadzą. Plusów takiego zachowania jest wiele: oszczędność czasu, możliwość poznania nowych przyjaciół, wpływ na kształtowanie się mojej małej ojczyzny oraz na fakt jej przetrwania tych trudnych czasach. One kiedyś przecież się skończą, a my bardzo pragniemy, by nasze otoczenie było dla nas nadal przyjazne i by nie zabrakło w nim miejsc, które są dla nas ważne. Parafrazując znane stwierdzenie, mały krok dla człowieka, np. w postaci zakupu książki w lokalnej księgarni, może stanowić znacznie większy dla samej społeczności, w kontekście jej otoczenia i dostępnego sektora usług. Daj się namówić!

Nowohucianie na pewno te miejsca znają, ale jeśli z innej części miasta chciałby odwiedzić najmłodszą siostrę Krakowa to serdecznie polecam wizytę w tych kilku miejscach. 

Bardzo chcę, by te i inne miejsca w mojej Nowej Hucie przetrwały!

Trwaj!

Czytałam kiedyś niezwykle poruszający wywiad z panią Grażyną Jagielską, która powiedziała w nim rzecz, która utkwiła mi w pamięci. Powiedziała, że miłość to trwanie. To takie proste i prawdziwe. Kończąc zatem, życzę Wam właśnie tego trwania w relacji z małą ojczyzną, korzystania z jej energii, wzajemnego wspierania się i nieustającego kontaktu.

Trwajcie też w zdrowiu!

Marta Hernik

Marta Hernik

Dyrektor Zarządzająca w Fundacji Poland Business Run. Nowohucianka. Rocznik 84. Odkąd pamięta lubiła wszystko organizować. Zaczynała od kierowania zabawami na trzepaku, a skończyła, jak przystało na dumną wieloletnią mieszkankę osiedla Sportowego, na zarządzaniu największym biegiem charytatywnym w Polsce – Poland Business Run. Jak sama mówi, uwielbia ten projekt za jego wyjątkowy charakter, energię ludzi, którzy biorą w nim udział oraz fakt, że dzięki niemu, co roku udaje się pomóc kolejnym osobom. Cechuje ją głowa pełna pomysłów, kreatywność, niesłabnąca wiara w drugiego człowieka oraz przekonanie, że nie ma rzeczy niemożliwych. Uwielbia swoją małą ojczyznę!