fbpx
Czas wolny

Biegać, skakać, latać, pełzać! Pomysły na rodzinne aktywności w ogrodzie

aktywności w ogrodzie
Fot. Magdalena Ohl

Gdy byłam dzieckiem, dużo słonecznych dni spędzałam na ogródku działkowym dziadka. Cóż to była za kraina mlekiem i miodem płynąca! Dosłownie mleczkiem i miodkiem, bo mlecze były wtedy dobre na wszystko – na wianek, na zupę dla uratowanych ślimaków i jako bukiet zdobiący spotkanie lalek przy herbacie. Dziś wiem, że tyle frajdy dostarczały mi nie mlecze, lecz mniszki lekarskie. Co roku robię z nich miód majowy dla całej rodziny. Natomiast najpiękniejszych wspomnień i lustrzanego odbicia działki dziadka i małej siebie szukam we własnym przydomowym ogrodzie i bawiącej się w nim córce.

W ogrodzie zawsze jest, co robić. Na szczęście nie oznacza to tylko licznych obowiązków i ciężkiej fizycznej pracy. To również wspaniała zabawa. Co ciekawe, pierwsze z drugim na tym magicznym terenie wcale się nie wyklucza, a wręcz napędza. Kopanie w ziemi czy żmudne pielenie sprzyja wwąchiwaniu się, obserwacji i wsłuchiwaniu. Sadząc cebule gladioli czy sadzonki pomidorów, obudzimy z zimowego snu niejednego żuka, a przy wiosennym przycinaniu krzewów spotkamy pierwsze motyle i pszczoły. Właśnie te spotkania przyciągają uwagę najmłodszych ogrodników, jak nikt umiejących zachwycić się pięknem natury.

Oczy i dzioby szeroko otwarte

O zachwyt wszystkich członków rodziny nie trudno, gdy przez chwilę wsłuchamy się w otaczające nas w ogrodzie dźwięki i przyjrzymy się skrzydlatym kompozytorom. Śpiew ptaków to najłagodniejszy budzik i najpiękniejsza muzyka, która towarzyszy nam w ogrodzie przez cały rok! Zimą dokarmiamy ptaki, więc nie opuszczają nas ich trele. Wiosną zapraszamy je do rozwieszonych na drzewach domków. Dodatkowo w tym roku razem ze stowarzyszeniem Jestem na pTAK! będziemy “nasze” ptaki liczyć! 15 i 16 maja 2021 roku odbywa się Wielkie Ogrodowe Liczenie, w którym wziąć udział może absolutnie każdy. Nie trzeba nawet posiadać własnego ogródka, nie trzeba budować kryjówek ani wstawać o świcie. Wystarczy przysiąść na chwilę, spokojnie poczekać, aż przylecą ptaki, w miarę możliwości się im przyjrzeć, a obserwacje wpisać w formularzu na stronie stowarzyszenia. 

budka dla ptaków
Fot. Magdalena Ohl

Nie zniechęcajcie się, jeśli nie znacie wielu gatunków ptaków. Nasze zapotrzebowanie na wiedzę w tym zakresie od kilku lat zaspokaja “Mały Atlas Ptaków Ewy i Pawła Pawlaków”, który także inspiruje do rysowania ich, kolekcjonowania piór itp. Pobierzemy sobie również darmową aplikację Ogród na pTAK!, która pomoże nam jeszcze lepiej rozpoznawać popularne ptaki oraz ich głosy.  À propos głosów, nie obawiajcie się, że spontaniczne reakcje i powszechnie znana hałaśliwość maluchów zrujnują cały projekt. Jeśli regularnie krzątamy się po ogrodzie całą rodziną, ptaki nas znają i nie będą niczym szczególnie zdziwione. Wyostrzone zmysły naszych pociech mogą tylko pomóc w realizacji tego odpowiedzialnego zadania. Otwórzmy wszyscy oczy i uszy, a z ptasich dziobów bez wątpienia popłynie do nas wielkie wyznanie miłości!

Wzajemna gościnność

Skrzydlaci, brzęczący, wijący się mieszkańcy ogrodu będą w nim bez względu na to, jakie warunki im zapewnimy. Ale dla dobra sąsiedzkich stosunków, planety i dla czystej przyjemności warto zainwestować we wspierającą zwierzęta infrastrukturę. Brzmi poważnie, ale chodzi o bardzo proste, często bezkosztowe konstrukcje – materiał znajdziecie na strychu i na łące! Najmodniejszą z nich jest ostatnio hotel dla owadów. Za zbudowanie pierwszego zabraliśmy się całą rodziną w zeszłym roku. Powstał z drewnianej skrzynki po warzywach, szyszek, patyków i małych pniaczków, traw i kamyków. My akurat kierowaliśmy się instrukcją zawartą w 15. numerze magazynu “Kosmos dla dziewczynek”. Nasz pierwszy hotelik ugościł już co najmniej kilka owadów, a w tym roku posłuży nam również jako makieta wersji XXL – na bazie palet. Wypatrujcie relacji z placu budowy!

zabawa w ogrodzie
Fot. Magdalena Ohl

Jeszcze prostszymi, a równie pożytecznymi formami są budki i karmniki dla ptaków, a także domki dla motyli i nietoperzy. Stworzenie ich wspólnie z rodzicami dostarczy dużo satysfakcji małym ogrodnikom, dumnie dzierżącym w rączkach stolarskie ołówki i młotki. W naszej budce lęgowej co roku ćwierka nowe pokolenie sikorek, które potem, zimą chętnie się u nas stołują. W tym roku zakupiliśmy i zawiesiliśmy na rosnącej za ogrodzeniem sośnie nową budkę dla jerzyków. Tym uroczym braciom jaskółek bardzo potrzebne są nowe siedliska (a nam ich pomoc w obronie przed komarami). Mając w tym prostym domku wzór, planujemy samodzielnie stworzyć kolejny. Podobnie postąpimy, zapraszając na nocleg motyle i nietoperze. Motyle ulokujemy koło uwielbianego przez nie krzewu budlei. Nietoperze, które uwielbiamy obserwować, gdy w letnie wieczory radośnie krążą nad naszym ogrodem, na pewno również poszukują bezpiecznej przystani. Mogą na nas liczyć.

Brud, miód, malina!

Który rodzic nie zna zasady “brudne dziecko to szczęśliwe dziecko”?! Ubłocona, przemoczona garderoba, piasek między palcami u stóp i ziemia za paznokciami idą w nierozłącznej parze z rozbrajająco uśmiechniętą buzią. Między innymi dlatego nie trudno wciągnąć dzieci w ogrodowe prace. Kopanie w ziemi jest przyjemne samo w sobie, a urozmaicone znaleziskiem tłustej, sprężystej dżdżownicy urasta do rozmiarów przygody tygodnia! Przy podlewaniu można się bezkarnie zamoczyć od stóp do głów i stworzyć zachwycające błotne kałuże. Poza tym każde ogrodowe znalezisko może stać się fascynującą zabawką.

aktywności w ogrodzie
Fot. Magdalena Ohl

Atrakcje przy okazji pomocy rodzicom zawsze są dobrym pomysłem, ale czasem warto też wykorzystać nabyte przez dziecko umiejętności i pomóc mu stworzyć własny kawałek ogródka, o który mały ogrodnik będzie dobał przez całe lato. Może to być grządka lub skrzynka z ulubionymi warzywami czy poidełka dla ptaków i owadów. Na dobry początek w ramach krakowskiej akcji Miłe łąki na balkony możecie zdobyć nasiona nanołączki i wspólnie wysiać je w skrzynce na parapecie okna w dziecięcym pokoju. Miejskie zapylacze będą za to wdzięczne! Matylda w tym roku wybrała sobie fasolowy fort z książki “To pestka! Czyli ogrodnictwo dla dzieci”: na okręgu wysiejemy fasolę, która obrośnie bambusowe tyczki lub pędy wierzby ułożone w kształt tipi. Nie zmieścimy się wszyscy w tym naturalnym namiocie, ale czuję, że sprawdzi się jako letnia siedziba zarządu naszej rodziny: Matyldy i mopsa Rudiego.

Biegać, skakać, zachwycać się

Nigdy nie zapomnę widoku córki beztrosko biegającej po trawniku z kolorowym latawcem. Gdy była bardzo mała, najbardziej lubiłam rozkładać nam na trawie szary papier, który dowolnie pokrywała kredą i plakatówkami. Udało nam się nawet uwiecznić jej pierwsze kroki: ślady umorusanych farbą maciupkich stópek. Potem przyszła faza na grę w chowanego, która ostatnio rozwinęła się w zabawę w detektywów lub poszukiwaczy skarbu. Od zawsze były śniadaniowe pikniki na kocu i oczywiście czytanie na leżaku, w hamaku lub namiocie naprędce zaaranżowanym ze zwykłego prześcieradła.

odpoczynek w ogrodzie
Fot. Magdalena Ohl

Bieganiu i skakaniu po ogrodzie naturalnie zaczął towarzyszyć zachwyt naturą. Bo, jak czytamy na stronie stowarzyszenia Jestem na pTAK!, ogrody to największy rezerwat przyrody w Polsce! Wszyscy mamy go na co dzień pod nosem, choć nie wszyscy mamy na własność ary i hektary terenu. Wystarczy bowiem podwórko, skwer z ulubioną ławką, a nawet balkon, by zatrzymać się tu i teraz i bez względu na wiek zachwycić się tym, co rośnie, lata i pełza.

Magdalena Ohl

Magdalena Ohl

Po pierwsze czytelniczka. Po drugie nałogowa czytelniczka wszystkiego. Po trzecie pasjonatka literatury dziecięcej. Ex-właścicielka kawiarnio-restauracji w Krakowie, do której zapraszała i w której prowadziła warsztaty literacko-plastyczne dla dzieci. Miłośniczka wolności. Kocha też sztukę. Troszczy się o zwierzęta. Lubi robić prezenty. Mama Matyldy i mopsa Rudiego. Na co dzień ukryta w domku w lesie.